|
Co widać przez dziurkę od klucza w
czwartek po szesnastej?

Pewnego
czwartkowego popołudnia postanowiłem zobaczyć co w trawie piszczy, a mówiąc
ściślej, co piszczy w mojej ukochanej szkole (jakby ktoś nie bardzo się
orientuje to mam na myśli oczywiście ZSP Nr 1 w Białymstoku). I okazało się, że
faktycznie piszczy i to całkiem nieźle. Osobą jestem raczej nieśmiałą, ale
pamiętając rosyjskie powiedzenie, że bez wysiłku, to nawet rybki ze stawu nie
wyciągniesz, postanowiłem jednak wysilić się i sprawdzić, co to za anielskie
głosy zakłócają ciszę molom książkowym. Przyłożyłem ucho: najpierw ktoś się
napraszał, żeby go pod sosną zieloną położyć, potem, żeby ta sosna nie szumiała
nad nim, a w końcu przeszedł do sedna sprawy i okazało się (wiedziałem, że tak
będzie !!!), że chce, aby go dziewczyna, zwał ją Kalinka, pokochała . A jak już
pokochała, to potem narzekał, że go czarne oczy zgubiły. I nie myślcie, że tylko
o miłości tam było, bo też były i „sierioznyje” sprawy. A no dowiedziałem się,
że nauka to światło, a jej brak to ciemność, o! I że o ubranie trzeba dbać jak
jest nowe, a o swój honor od młodości! Ale, jako że same wrażenia słuchowe mi
nie wystarczyły, w końcu postanowiłem zrobić krok następny ... zajrzałem przez
dziurkę od klucza ... Nie! No tu to już przesadzili: rozkręcili lalkę,
(sprawdziłem potem w Internecie, że to Matrioszka
www.matrioszka.info ), a w
tej lalce kolejna lalka, a w tej kolejnej jeszcze jedna! Ponoć gdzieś w Moskwie
jest taka, co się składa z takich 100 lalek. Dobrze, że nasze dziewczyny nie są
takie złożone!!! To tyle! Ciekaw jestem, co się tam będzie dalej działo ...
XYZ
Klub
Miłośników Języka i Kultury Rosyjskiej
czwartek, 1610 (świetlica).
Zapraszam
serdecznie!!!
Ewa Kraszewska
|