|
KOCIE WSPOMNIENIA
galeria
zdjęć
„Witamy nasze kochane kociaki!” -
tymi słowami rozpoczęto imprezę otrzęsinową 20 października o godzinie 16.30 w
naszej wspaniałej szkole – Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 1 w Białymstoku.
Moje uczucia były bardzo mieszane. W głębi serca kłębił się strach i niechęć
uczestniczenia, z drugiej strony ciekawość nie dawała mi spokoju. Postanowiłam
pójść i nie żałuję! Na wstępie dorysowano mi wąsy, które
o dziwo, nie odstraszyły żadnego z uczestników. Przejście pod ławkami sprawiło
troszkę większą trudność. Lepy na muchy dosyć często wyrywały "sierść niejednemu
kotkowi". Kiedy przeszliśmy przysłowiowe otrząsanie każdego 1-klasisty,
rozpoczęły się konkurencje. Zabawne sytuacje, konkursy z nagrodami wzbudziły w
nas niesamowite emocje. Niestety, spotkałam się również z niemiłymi gestami i
słowami, płynącymi z ust starszych uczniów. Traktuję to jako przykry incydent,
który wynika ze złego wychowania. Nauczyciele bawili się razem z nami, co
sprawiło nam ogromną przyjemność. Otrzęsiny były dla mnie miłym doświadczeniem,
które pozostawiło po sobie dobre wspomnienie. Dzisiaj oglądam fotografie i
cieszę się, że mogłam to przeżyć.”
Maria Łozowska kl.Ia
„W naszej szkole były
organizowane otrzęsiny pierwszych klas. Ja jednak nie uczestniczyłam w zabawie i
teraz żałuję. Oglądałam zdjęcia w Internecie i zauważyłam, jak wszyscy
fantastycznie się bawili. Myślę, że otrzęsiny są potrzebne, by każdy mógł się
poczuć prawdziwym uczniem tej szkoły…”
Katarzyna Perkowska
„… Nasi starsi koledzy
przyszykowali mnóstwo kontrowersyjnych „pyszności”, które musieliśmy konsumować.
Kolejnym etapem był salon urody dla kociaka. Nasze drogie koleżanki malowały nas
i robiły oryginalne fryzury, w których musieliśmy spędzić resztę wieczoru.
Fotografowie nas nie odstępowali, a ja
i moje przyjaciółki z chęcią pozowałyśmy. W całej imprezie nie zabrakło
ciekawych konkursów, np. przeciągania liny czy picia mleka. Wszystkie kotki
odśpiewały również hymn pierwszoklasistów. Na zakończenie zrobiliśmy wspólne
zdjęcie z panem dyrektorem – przebranym za króla. Miło wspominam zabawę, i to,
że poznałam moich rówieśników…”
Anna Chursowicz
„Najbardziej podobał mi
się moment, gdy przedstawiciele starszych klas ogłosili, że od tej pory już nikt
nie może nazwać nas kociakami, i że właśnie staliśmy się pełnoprawnymi uczniami
tej szkoły. Bardzo podobał mi się też pan dyrektor – przebrany, w kostium
króla…”
Aneta Sikorska
„Na dzień dobry –
dorysowano nam wąsy! Żeby dostać się do auli trzeba było pokonać tor przeszkód
(…). Dalej, to same pyszności. Różnego rodzaju sosy, kanapki i mleko – jak
przystało na kota. Do wyboru, do koloru. A w nagrodę kosmetyczka i profesjonalny
makijaż, na który nawet skusili się chłopcy. Po tych wszystkich próbach
odśpiewaliśmy hymn, wzięliśmy udział w przygotowanych konkurencjach i
ustawialiśmy się do zdjęć z naszym Królem.”
Agata Masłowska
„Najbardziej to mi się
spodobał D.D. Patrol, który łapał „kociaczki” i zachęcał je do różnych zabaw.
Impreza tętniła wręcz życiem. Jednak nieciekawie wyglądały poczęstunki. Mimo, że
zjadłem tylko jeden kawałek, to się obawiałem…”
Kamil Szut
„Tak, nasze otrzęsiny
były wyjątkowe. Myślę, że każdy tak uważa i jak na razie nikt źle się o nich nie
wypowiedział (…). Moim zdaniem te otrzęsiny były najlepsze, na jakich byłam i
jestem pewna, że ich nie zapomnę. Dawno tak dobrze się nie bawiłam. A i w końcu
nikt nie może powiedzieć na mnie „kot”. W końcu!”
Edyta Jasieńczuk
|